Wywiad z Panem Andrzejem Zarazka

Wywiad z Panem Andrzejem Zarazka, Sądecki Klaster Energii Odnawialnej

img_2313-001

Od lat działa Pan na Sądecczyźnie jako koordynator Sądeckiego Klastra Energii Odnawialnej. Jakie są możliwości wykorzystania tego typu energii na Sądecczyźnie?

Jestem absolwentem Wydziału Metalurgicznego AGH, który pod koniec ubiegłego wieku kształcił inżynierów energetyków – specjalistów wykorzystywania węglowych surowców kopalnych do produkcji paliw i substancji węglopochodnych, a także ich wykorzystania do wytwarzania energii. Nasi wykładowcy, profesorowie i kadra naukowa AGH, już wtedy wskazywali na wielką rozrzutność i niską efektywność wykorzystywania paliw i energii w procesach przemysłowych, a także na koniczność zwiększenie znaczenia innych źródeł energii. Dzisiaj, a właściwie z końcem XX wieku, te sugestie okazały się wymogiem i podstawowym warunkiem dalszego rozwoju gospodarczego Polski, Europy i świata.

Trzeba przypomnieć, że Małopolska, zwłaszcza południowa (Subregion Sądecki), w ciągu 70 lat okresu powojennego, przeżyła rewolucję gospodarczą – czego podstawą stało się ułatwienie dostępu do źródła taniej energii poprzez elektryfikację miast i wsi. Dzięki polityce rozwoju przemysłu częściowo także została zgazyfikowana. Praktycznie w ciągu 2 pokoleń udało się przejść od przysłowiowej „biedy galicyjskiej” do regionu słynącego jako „region milionerów”.

Co prawda, nieustannie modernizowany jest system zaopatrzenia energetycznego Sądecczyzny, ale z perspektywy innych regionów Polski i Europy, możemy jednak mówić o jej „ubóstwie energetycznym”. Południowa Małopolska, to rejon o wysokim zagrożeniu ciągłości dostaw energii elektrycznej przez zaniechanie rozbudowy połączeń tzw. pierścieniowych. A prawie 40% powierzchni Sądecczyzny pozbawiona jest dostępu do gazu ziemnego.

W konsekwencji polityki końca ubiegłego wieku – „walki z zacofaniem” i biedą – doprowadzono równocześnie, do zlikwidowanie lokalnych urządzeń wykorzystujących, potencjał płynących po Sądecczyźnie rzek i potoków, do napędu lokalnych zakładów rzemieślniczych (młynów, foluszy, tartaków). Na dobrą sprawę, ówczesny poziom myśli technicznej pozwalał na wykorzystanie tylko tego jedynego lokalnego źródła energii.

Niestety konsekwencją tej polityki, którą obecnie odczuwamy, to zaniechanie a faktyczny brak rozeznania wśród innych lokalnych zasobów energetycznych. Brak takiego rozeznania powoduje, że obecny postęp techniczny i technologiczny jest przyjmowany z dużą rezerwą. Dodatkowo uwarunkowania wynikające z ukształtowania terenu, postawienia na rozwój gospodarczy oparty na wykorzystaniu potencjału turystycznego i leczniczego, dynamiczny rozwój budownictwa mieszkaniowego, ogranicza możliwości wykorzystywania szerokiej gamy lokalnych, odnawialnych źródeł energii które można by eksploatować na wzór innych regionów.

Biorąc to pod uwagę, moim zdaniem dalszy rozwój gospodarczy będzie ułatwiony, gdy wypracuje się lokalny, dostosowany do lokalnych potrzeb i możliwości program działań na rzecz wykorzystania lokalnych zasobów energii odnawialnej. Podkreślam, ułatwiony – to znaczy, że działania powinny iść dwukierunkowo. Należy podnosić efektywność wykorzystania paliw i energii dostarczanej obecnie na potrzeby subregionu, a jednocześnie wypracowywać subregionalny program rozpoznania i wykorzystywania lokalnych zasobów odnawialnych. W ten sposób rozwój gospodarczy możliwy będzie w sposób zrównoważony i z większą dynamiką. A zwłaszcza:

– gdy przeciwdziałania narastającym i coraz częściej odczuwanym na sądecczyźnie, okresom suszy, połączymy z dbałością o stabilny poziom wód gruntowych, co jest możliwe przez zwiększenie retencji wód w rzekach i potokach, a to z kolei połączymy z zabudową mikroelektrowni wodnych produkujących energię elektryczną na potrzeby lokalne.

– gdy wysoki poziom nasłonecznienia naszych terenów efektywnie wykorzystamy do produkcji energii elektrycznej. Dopiero teraz gdy upowszechniły się ogniwa fotowoltaiczne (gdy technika kosmiczna zeszła na ziemię) jest to potencjał możliwy, w sposób znaczący do wykorzystania. W naszych warunkach rozwój, tego sposobu lokalnej produkcji energii elektrycznej w źródłach bardzo rozproszonych, wymaga wypracowania lokalnego systemu współpracy „mini elektrowni” i gromadzenia nadmiaru energii.

– gdy nasz tradycyjny model rolnictwa praktycznie dogorywa, bo większość gruntów poszatkowanych na drobne działki nie daje szans na zyski, a nawet na utrzymania się ich właścicielom. Ratunkiem jest rozwój specjalistycznych upraw sadowniczych. Do tego trzeba mieć nie tylko odpowiedni zasób gruntów, ale także portfela. Dlatego znaczna większość drobnych działek (niby rolnych), straszy chwastami i powoli zarasta samosiejkami. Grunty takie, to potencjał umożliwiający wprowadzenie systemowego rozwiązania ograniczającego zużycie paliw kopalnych na rzecz lokalnego wykorzystania zasobów biomasy do produkcji paliwa a więc energii cieplnej oraz elektrycznej.

Moim zdaniem te trzy kierunki działań rozwoju OZE są możliwe i realnie powinny być elementem programu rozwoju Subregionu Sądeckiego. Jednak, czy to nastąpi? Zapewne tak. Czy będzie to szybko? Obawiam się, że nie. Potrzebna jest zmiana świadomości, nie tyle o możliwości, a przede wszystkim o konieczności zaangażowania się w takie działania. Że nikt za nas tego nie zrobi. Że na lokalnej produkcji energii można lokalnie zarabiać, a skracając obrót pieniądza – korzystnie wpływać na lokalny rozwój gospodarczy.

Próbą integracji sądeczan wokół tego zagadnienia stało się powołanie Sądeckiego Klastra Energii Odnawialnej – porozumienia którego preambuła brzmi: „(…)Pragnąc przyczynić się do stworzenia na terenie Subregionu Sądeckiego warunków sprzyjających racjonalizacji zużycia energii i propagowania działań, których celem będzie ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, decydujemy się; na nawiązanie współpracy i stymulowanie lokalnych inicjatyw oraz przedsięwzięć gospodarczych; wymianę doświadczeń i kontaktów; oraz organizację szkoleń i promocji.”.

Ostatnio dość głośny – szczególnie zimą – jest temat walki ze smogiem w Małopolsce. Głośno jest o stanie powietrza w Krakowie, ale to nie tylko problem dużych miast. Jak radzić sobie z nim w lokalnych społecznościach

Pojęcie smogu stale towarzyszy procesowi chemicznemu, który umownie nazywamy spalaniem. Jeżeli chcielibyśmy mieć czyste (w miarę) powietrze to powinno się zakazać używania paliw do ogrzewania, do przygotowywania ciepłej wody, do zasilania procesów technologicznych, do komunikacji. To jest utopia.

Skutkiem każdego procesu spalania są produkty uboczne – mniej lub bardziej szkodliwe. Ale po to jest postęp techniczny i technologiczny, aby identyfikować i ustalać stopień ich oddziaływania i określać progi szkodliwości. Po to są ustalane, a co pewien czas aktualizowane (zaostrzane) normy jakości paliw i poziomów zanieczyszczeń emitowanych przez urządzenia, a co za tym idzie określa się stopień czystość powietrza.

Z końcem XX wieku zdefiniowano i określono próg szkodliwości dopuszczonych do obrotu rynkowego paliw odnoszący się do dopuszczalnej emisji SO2 oraz tlenków ołowiu. Przez to wyeliminowano paliwa o wysokiej zawartości siarki i ołowiu. Skutkiem tego było także wyeliminowanie z rynku urządzeń o wysokiej emisji tych związków w spalinach. Powstało jednocześnie sporo rozwiązań technologicznych absorbujących SO2 ze spalin. Po paru latach zniknęło ze stacji paliw benzyna ołowiowa, a z ulic samochody emitujące tlenki ołowiu.

Od kilku, kilkunastu lat naukowcy alarmują o dziurze ozonowej – wyniku nadmiernego emitowania CO2 i innych gazowych produktów spalania. Apelują o ograniczenie rozrzutnego gospodarowania paliwami i eliminację przestarzałych urządzeń. Towarzyszą temu mniej lub bardziej skuteczne działania polityków i naukowców. Jednak powstają nowe generacje urządzeń i samochodów o minimalnym zużyciu paliw i emitujących spaliny głównie w postaci pary wodnej .

Konsekwencją ułatwionego dostępu do analiz jakości i możliwości poprawy warunków egzystencji człowieka na Ziemi, stało się zdefiniowanie stopnia szkodliwości pyłów emitowanych w trakcie procesów gospodarczych – w tym procesach spalania. Ustalenie międzynarodowych gremiów doprowadziły do określenia progów szkodliwości emisji pyłów na poziomie bezpiecznym dla człowieka. Ich stężenie możemy śledzić w czasie rzeczywistym – w telefonie. Jednak konsekwencja ich zastosowania (wprowadzenie w życie przez zobowiązanie się do ich stosowania przed gremium międzynarodowym) uwidoczniła nam skalę problemów, przed którymi stajemy. Konieczne jest: zrewidowanie norm jakości paliw (w przypadku Polski – ustalenia wreszcie norm jakości węgla), ustalenie i restrykcyjne (!) przestrzeganie norm emisji i certyfikacji urządzeń do spalania paliw. Tyczy się to także podniesienia stopnia świadomości o skutkach zaniechań indywidualnych na jakość życia ogółu. Z doświadczeń funkcjonowania państwa wiadomo nie od dziś, jaka jest skuteczność działań restrykcyjnych niepopartych działaniami na rzecz poprawy świadomości i pokazywania dobrych praktyk. Tak więc obawiam się, że cała „para” nie idzie w dobry „gwizdek”. Mobilizacja społeczności lokalnych (do czego między innymi nasz Klaster został powołany) jest ze wszech miar warta wsparcia, bo proste środki w postaci zakazów mogą przynieść mizerne rezultaty. Jest to tylko powód do samozadowolenia dla tych, co je ustalają.

Proszę zwrócić uwagę, że kolejną substancją emitowaną w trakcie procesu spalania, bardzo szkodliwą a wręcz zabójczą (rakotwórczą) jest benzo(a)piren – produkt spalania wszystkich paliw łącznie z uważanym przez decydentów za panaceum dla smogu – gazu ziemnego. Substancji tej nie można wyeliminować ze spalin. Można jedynie ograniczyć jej emisję podnosząc efektywność wykorzystania energii pozyskiwanej ze spalania. Dlatego tak istotne jest podnoszenie efektywności użytkowania paliw i eliminacja, wszędzie gdzie jest to możliwe, paliw kopalnych na rzecz wykorzystywania oze. Jest to jedyny sposób na ograniczenie tego zabójczego składnika spalin w powietrzu. Chyba najlepiej zrozumieli to konstruktorzy samochodów rozwijając rozwiązania eliminujące napęd benzynowy i wprowadzanie napędów hybrydowych i elektrycznych. Zapowiedzią podjęcia takich działań ochronnych na bardzo szeroką skalę jest zbliżający się termin zobowiązania się Polski wobec innych państw na wprowadzenie mocno „wyśrubowanych” norm efektywności energetycznej w budownictwie. Polska jako państwo członkowskie Unii Europejskiej uczestniczyła w procesie legislacyjnym i zobowiązała się, wobec innych państw, na forum Parlamentu Europejskiego i przed Radą Europy, do respektowania i wdrożenia ograniczeń ustalonych Dyrektywą 2010/31/UE z dnia 19 maja 2010 r. w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. Jak inne państwa zobowiązała się od początku roku 2021, by wszystkie nowo powstające budynki były obiektami o „niemal zerowym zużyciu energii”! Za 3-4 lata dla projektantów i inwestorów przybędzie następny problem, bo dla uzyskania zgody na użytkowanie nowego budynku nie wystarczy zastosowanie klasycznej izolacji termicznej i zamontowanie nawet najbardziej „wypasionego” kotła gazowego, który i tak docelowo powinien okazać się zbędny a nawet może ubyć uznany za niebezpieczny.

Nowy Sącz to drugie miasto w Małopolsce pod względem ilości zamieszkujących je milionerów. Stąd pochodzą Kazimierz Pazgan (Konspol), Ryszard Florek (Fakro), bracia Koral. Czy zasobność ich portfeli przekłada się na działania pro-środowiskowe w regionie?

Zapomniała Pani o p. Andrzeju Wiśniowskim – potentacie wśród producentów bram, o p. Romanie Klusce założycielu OPTIMUS-a, a teraz producencie doskonałych serów i wielu innych, o których głośno jest w Polsce i w Europie. Mieszkańcy Sądecczyzny to ludzie pracowici, z inicjatywą, ale chodzący twardo po ziemi. Naszym milionerom nikt niczego nie darował. Nasi milionerzy to ludzie ciężko pracujący. Budowa solidnego biznesu wymaga budowy solidnych podstaw finansowych. Na etapie budowy znaczenia firmy trudno jest więc żądać od nich wysokiego zaangażowania w działania poboczne. Nie mniej można już teraz zauważyć, że poświęcają bardzo dużo uwagi działaniom pro-środowiskowym swoich firm. Wśród nich na wyróżnienie zasługuje firma „Fakro”. Wykorzystuje ona odpady poprodukcyjne ( czystego drewna) do wytwarzania ciepła na potrzeby firmy. Uruchomiła jednocześnie specjalistyczne przedsiębiorstwo (sygnatariusza naszego porozumienia klastrowego) dbające o optymalizację użycia energii i testujące rożne rozwiązania z zakresu oze. Na stanowiskach testowych dysponują rożnego typu ogniwami fotowoltaicznymi, a nawet testują wykorzystanie silnika cieplnego Stirlinga. Przedsiębiorstwo przygotowuje się do systemowego wykorzystania biomasy i uruchomienia biomasowej instalacji kogeneracyjnej. Należy z uznaniem podkreślić, że faktem staje się bardzo wyraźny trend zaangażowania firm i przedsiębiorców w ograniczanie kosztów przez obniżenie energochłonności i wykorzystywania lokalnego potencjału energii. Przykładami znaczącymi to produkcja energii cieplnej i elektrycznej na własne potrzeby z biogazu, a konkretnie gazów fermentacyjnych na wysypisku i gazu fermentacyjnego na oczyszczalni ścieków. Instalacje te zaspokajają nawet 75 % zapotrzebowania na energię elektryczną procesów utylizacji i zagospodarowania odpadów!

Opracowanie: Magdalena Peszko-Doktor

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *